Nie będzie Domu Pomocy Społecznej im. św. Elżbiety w Starogardzie Gd przy ul. Hallera 27. Poszło o pół miliona złotych, których Starostwo Powiatowe nie ma na czynsz dla Sióstr Elżbietanek. Pensjonariusze mają wyprowadzić się do marca 2009.
Kosztowne zadanie
Prowadzenie DPS to zadanie własne powiatu (od momentu jego powołania w 1999). Nadzór nad DPS sprawuje wojewoda. W naszym powiecie mamy cztery Domy Pomocy Społecznej: w Szpęgawsku, Rokocinie i w Starogardzie przy Alei Wojska Polskiego i Hallera. Mieszka w nich 400 pensjonariuszy. DPS-y w Rokocinie i na Alei Wojska Polskiego są dla dorosłych, upośledzonych umysłowo, a DPS w Szpęgawsku dla przewlekle psychicznie chorych i upośledzonych umysłowo.
- Tych domów nie można łączyć – mówi dyrektor DPS na Hallera Andrzej Wasielewski.
- Pieniądze na utrzymanie placówki pochodzą z odpłatności za pobyt – wyjaśnia wicestarosta Kazimierz Chyła. - Kiedyś pensjonariusze, którzy nie mieli pieniędzy na pobyt, dostawali dofinansowanie ze strony budżetu państwa. Do 2004 oddawali 70 proc z emerytury czy renty, a resztę, około 1300 zł, dokładał budżet. Teraz tę resztę, oprócz emerytury lub renty, dofinansowuje nie budżet, a gmina, rodzina - czyli generalnie ten, kto kieruje do DPS.
List sióstr rozwiał nadzieje DPS im. św. Elżbiety funkcjonuje w Starogardzie Gd. 31 lat. Na Hallera mieszka 64 pensjonariuszy. To osoby przewlekle somatycznie chore. Przy ich obsłudze zatrudnionych jest ponad 40 pracowników (40 pełnych etatów). Do tej pory obiekt był w bezpłatnym użyczeniu. Teraz Starostwo ma zapłacić rocznie około 500 tys. Proponowało zapłacić 50 tysięcy...
Przełożona Prowincji s. Kazimiera Kołodziejczyk w imieniu właściciela obiektu - Zgromadzenia Sióstr Św. Elżbiety Prowincja Toruńska - napisało do Starosty Burczyka, 9 września, list: „(...) decyzja o wypowiedzeniu umowy użyczenia jest decyzją ostateczną. Decyzję podjęto w wyniku braku starania o stan użyczanej nieruchomości, jako DPS (...) Zgromadzenie rozważa możliwość podjęcia prowadzenia domu opieki dla osób przewlekle chorych po uprzednim kapitalnym remoncie i uzyskaniu warunków standardu świad-czonych usług. Forma prowadzenia – prywatny dom opieki czy też po zawarciu umowy na świadczenie usług z Powiatem – jest do rozważenia i uzgodnienia”.
Radę Powiatu czeka 10 października podjęcie uchwały o przystąpieniu do likwidacji Domu Pomocy Społecznej im św. Elżbiety. I z tym wystąpi do wojewody.
Nie remontowali? Dbali, mają kwity
Głównym argumentem Sióstr Elżbietanek jest potrzeba wykonania gruntownego remontu obiektu przy Hallera 27, tymczasem w obiekcie widać te 750 tys. zł wydane po 1999 r. na remonty. Był nawet konkretny projekt na doprowadzenie DPS do standardu.
- Jedynym powodem nie uzyskania standardu przez DPS był nieuregulowany stan prawny tzw. małego domku, w którym mieszkają pensjonariusze. „Domek” nie ma uregulowanych spraw własnościowych – wyjaśnia spokojnym głosem starosta Leszek Burczyk.
Sprawę DPS uzgadniano na komisjach i opinia jest jednoznaczna.
- Nie stać nas na taki czynsz. Uważamy, że czynsz około pól miliona złotych rocznie jest wygórowany. Zaproponowaliśmy czynsz znacznie niższy, 50 tys. zł. rocznie licząc, że się spotkamy gdzieś po drodze...
W umowie użyczenia był zapis, że powiat bierze na siebie remonty.
- W obiekcie były remonty, które miały doprowadzić DPS do standardów: remont dachu, gruntowny remont windy za środki powiatu i wojewody, stolarki okiennej, remont kuchni, łazienki, instalacji p.poż. i przyzywowej, ułożono tarkiet. Jak tylko była możliwość, przeprowadzano remonty – wyjaśnia L. Burczyk. - W ciągu ostatnich kilku lat w remonty obiektu zainwestowano około 750 tys. zł. To środki wygospodarowane przez DPS, pieniądze od powiatu i zewnętrzne.
Co dalej
Część pensjonariuszy będzie można rozlokować w naszych DPS i innych. Pomoc zadeklarował Wydział Spraw Społecznych Urzędu Wojewódzkiego .
Według oceny PUP ze znalezieniem pracy przez pracowników DPS nie powinno być problemu.
- Większy problem jest z pensjonariuszami – mówi starosta Burczyk. - Pewne jest, że nie będzie likwidacji, dopóki ostatni pensjonariusz nie znajdzie swojego nowego lokum.
Do końca marca obiekt ma zostać zwolniony, choć siostry zgodziły się na ewentualny poślizg czasowy. W pobliskim DPS w Rokocinie trwają prace nad doprowadzeniem obiektu do standardów (do 2009 r.). Tu nie ma być żadnej likwidacji, choć niedawno sami o tym pisaliśmy, a czemu zaprzeczył nam wczoraj (wtorek) starosta .
Wasielewski - ojciec wygnańców?
Dyrektor Andrzej Wasielewski kieruje DPS od marca 2007.
- To raczej pewne, że w tej placówce jesteśmy do marca 2009. Na dziś mamy 64 pensjonariuszy, w tym 13 leżących, i 40 pracowników kwalifikujących się do odpraw. Jakich? W sumie około 218 tys. zł. Jeden pracownik może przejść na wcześniejszą emeryturę, a dwie panie na zasiłek przedemerytalny. Reszta musi szukać pracy.
Załoga spotkała się w poniedziałek o 10.00 ze starostą. Leszek Burczyk powiedział oficjalnie to, co wszyscy nieoficjalnie wiedzieli już w sierpniu.
- Pracownicy nie wyobrażają sobie likwidacji domu i pozostawienia tych ludzi – mówi dyrektor Wasielewski. - Mają swoje złe doświadczenia z PUP. Niektórzy wspominają, jak ciężko im było znaleźć pracę, że byli pozostawieni samym sobie. Najtrudniej jest tym, którzy skończyli 45 lat. To 18 osób.
DPS do Kocborowa?
- Jest możliwość wydzielenia 1 bloku w DPS w Szpęgawsku. – mówi dyrektor Wasielewski. - Fizycznie jest taka możliwość, to by potrwało, a ustawa na razie tego nie przewiduje.
W Szpitalu dla Nerwowo i Psychicznie Chorych w Kocborowie (obiekt Urzędu Marszałkowskiego) jest blok, jednopiętrowy, który mógłby być przeznaczony na DPS. Wymaga adaptacji, bo od 15 lat nie był używany. Prowizoryczny koszt to około 3 mln. Tych milionów na remont nie można będzie pozyskać od marszałka województwa, ale można np. przez Stowarzyszenie. Problem będzie też leżał w pozyskaniu środków na dokumentację.
- Aby Stowarzyszenie dostało pieniądze, musi działać najmniej dwa lata – martwi się Wasielewski. - Chciałbym nawiązać współpracę ze Stowarzyszeniem, które nam pomoże. Starosta obiecał porozmawiać z marszałkiem. Taki DPS jak nasz jest potrzebny, bo to jedyny dla przewlekle somatycznie chorych...
W Kościele coś pękło
Kondycja psychiczna pracowników DPS po poniedziałkowym spotkaniu nie jest najlepsza. Mieszkańcy też czują, że „coś się dzieje”, ale paniki w DPS nie ma.
Helena Kosiedowska na Hallera pracuje 15 lat.
- Jesteśmy zaskoczeni tą decyzją. Pracownicy są załamani. Mamy żal do decyzji sióstr. Jak papież umarł i Matka Teresa, to coś w Kościele pękło i nie ma w kościele miłosierdzia. A kto, jak nie siostry, powinien się zajmować ludźmi potrzebującymi? Chciałam prosić o rozmowę z JE księdzem biskupem pelplińskim. Chcę prosić go o pomoc. Chcemy uprosić te siostry, ubłagać, choćby przed nimi na kolana klęknąć... To my jesteśmy dla naszych podopiecznych rodziną, kontaktem ze światem. Oni przyszli tu po różnych drogach, często krętych i to miał być dla nich ten spokojny azyl.