W poniedziałek 30 sierpnia na swoje miejsce wróciła wieżyczka tczewskiego magistratu, którą ekipy remontowe zdemontowały w czerwcu br. ze względu na fatalny stan techniczny. Zgodnie z zaleceniami miejskiego konserwatora zabytków, nowa wieża nie mogła odbiegać wyglądem od pierwowzoru.
W sobotnie popołudnie około godz. 12.55 na skrzyżowaniu ulic Pelplińskiej i Pomorskiej, które jest jednym z najbardziej niebezpiecznych i nie lubianych przez kierowców, doszło do tragicznego wypadku.
Z Edmundem Stachowiczem, prezydentem Starogardu Gdańskiego, rozmawia Krzysztof Łach.
Z kolei z Piotrem Prabuckim, kandydatem na skarbnika miasta, rozmawia Piotr Pielecki.
NIE KIEROWAŁEM SIĘ KONOTACJAMI POLITYCZNYMI
Z Edmundem Stachowiczem, prezydentem Starogardu Gdańskiego, rozmawia Krzysztof Łach.
- Dlaczego zdecydował się pan zaproponować Radzie Miasta Piotra Prabuckiego na stanowisko skarbnika miejskiego?
- Taka sytuacja pojawiła się w związku chorobą pani skarbnik i zapowiedzią jej odejścia na emeryturę. W związku z tym, że nie byłoby wskazanym, by zmianę wprowadzić w połowie roku, postanowiłem już w tej chwili dokonać tej zmiany. Trzeba już przygotowywać budżet pod 2011 rok, tym bardziej, że jesteśmy w uwarunkowaniach nowej ustawy o finansach publicznych, która weszła w życie w sierpniu ubiegłego roku. Stąd też wskazanym jest, aby dokonać tej zmiany teraz, w pierwszych miesiącach tego roku.
- Nie pytam się o przyczynę zmiany skarbnika, ale o osobę Piotra Prabuckiego. Dlaczego akurat on?
- Oczywiście miałem kilku innych kandydatów, z którymi rozmawiałem, i co do których z taką ofertą wyszliśmy. Kilku też zgłosiło się samych. Poznałem kwalifikacje poszczególnych osób, ale brałem również pod uwagę to, od kiedy taka osoba może objąć stanowisko. Piotr Prabucki spełnia ustawowe kryteria. Po drugie wzięliśmy pod uwagę znajomość specyfiki pracy samorządowej, znajomość miasta, a przede wszystkim to, że Piotr Prabucki w stosunku do pozostałych kandydatów może najszybciej objąć to stanowisko. Stąd też zdecydowałem się zaproponować Radzie Miasta jego kandydaturę.
- Z tego co wiem w grę wchodziły także inne nazwiska, w tym osoba Andrzeja Pogranicznego, który podobnie jak Piotr Prabucki jest także związany z Platformą Obywatelską.
- Było kilka osób, z którymi rozmawiałem, a osoba Piotra Prabuckiego jest tą kandydaturą, którą przedstawiam Radzie Miasta.
- No, ale ta kandydatura również reprezentuje Platformę Obywatelską. Czy z pana strony nie jest to próba załagodzenia relacji między panem a Radą Miasta?
- Proszę się nie dopatrywać żadnych podtekstów w tym wyborze. Zadecydowały tylko i wyłącznie kwestie merytoryczne i możliwość najszybszego objęcia tego stanowiska z uwagi na wagę spraw, które musimy podjąć. Absolutnie nie kierowałem się żadnymi konotacjami politycznymi. To jest kandydatura, którą proponuję wyłącznie ze względów merytorycznych i czasowych.
- Pana oponenci polityczni twierdzą, że pańscy ewentualni kandydaci do stanowiska skarbnika są przykładem na to, iż nie ma pan silnego zaplecza. Inaczej mówiąc nie ma pan ludzi ze swoich kręgów, którzy nadawaliby się na tak ważne stanowisko.
- Jeżeli ktoś tak twierdzi, to jest to absolutne nadużycie i manipulacja. W moim kręgu, a także ludzi, do których mam pełne zaufanie, są osoby o bardzo dobrych kwalifikacjach. Mogę powiedzieć, że jedyne, co zaważyło na nie zdecydowaniu się na nich, to tylko to, że w zbyt odległym terminie te osoby mogłyby objąć to stanowisko. Nie mogę sobie pozwolić na to, aby odkładać tą decyzję w czasie. Podjąłem ją, dlatego, że dotychczasowa pani skarbnik cały czas przebywa na zwolnieniu lekarskim i zapowiada się, iż nadal na tym zwolnieniu będzie przebywać. W związku z tym już nie mogłem zwlekać z tą decyzją ani tygodnia dłużej. Jeżeli ktoś próbuje w taki sposób to tłumaczyć, to absolutnie ucinam tego typu spekulacje. Miałem kilku bardzo dobrych kandydatów z szerokimi kwalifikacjami na to stanowisko. Kwalifikacjami ekonomicznymi, bankowymi, z samorządowym przygotowaniem i to byli ludzie z mojego najbliższego otoczenia.
- Czym w takim razie przegrali z kandydaturą Piotra Prabuckiego?
- Nie przegrali, ale jeżeli mogłem taką osobę mieć u siebie dopiero w drugiej połowie roku, to absolutnie nie byłem w stanie na to przystać. Tylko te względy zadecydowały.
- Skarbnik musi się cieszyć pełnym zaufaniem prezydenta. Jest przy istotnych decyzjach dotyczących miasta. Mając na uwadze to, że Piotr Prabucki reprezentuje Platformę Obywatelską, to nie boi się pan, iż może wprowadzić do swego otoczenia „konia trojańskiego”? Czy nie boi się pan takich pewnych uzależnień?
- Absolutnie nie podzielam tych obaw. Piotra Prabuckiego znam od dawien dawna. Pracował kiedyś w Urzędzie Miasta, a więc zna specyfikę i problematykę pracy w samorządzie. Ma stosowne wykształcenie, niezbędne i wymagane ustawowo. W ostatnim czasie, przez wiele lat parał się prowadzeniem własnego biura rachunkowego, a więc także funkcjonował w sferze finansowej. Po drugie jego doświadczenie z samorządem, jako radnego powiatowego i teraz jako radnego Rady Miasta, a przede wszystkim przewodniczącego komisji budżetowej, to są też atuty, które wziąłem pod uwagę. Jak widać są to merytoryczne powody.
- A ja słyszałem, że są też powody polityczne. Mówi się, że jest to pierwszy etap kampanii przygotowującej pana do wyborów na urząd prezydenta miasta. Czyżby chciał pan pokazać, że Edmund Stachowicz działa ponad podziałami i jest reprezentantem wszystkich środowisk, również tych nieprzychylnych politycznie?
- Ta teza nie jest niczym nowym, albowiem na starcie, tuż po wyborach w 2006 roku, zapowiedziałem, że z mojej strony nie będzie stosowania polityki w samorządzie. W tym względzie jestem konsekwentny i żadne kwestie polityczne nie odgrywają roli. Moja ponad trzy letnia praca na tym stanowisku i pewne działania kadrowe, jakie podejmowałem, tylko dobitnie potwierdzają, że kieruję się wyłącznie kwestiami merytorycznymi. Przykładem może być także zmiana na stanowisku mojego zastępcy do spraw techniczno-inwestycyjnych. Ci, co zastąpili ich są osobami, które mają doświadczenie, stosowne wykształcenie i gwarantują dobrą pracę na tych stanowiskach. Jeżeli doszukuje się podtekstów związanych z moją kampanią wyborczą, to przede wszystkim nie zadeklarowałem jeszcze jednoznacznie, mojego ewentualnego kandydowania, chociaż docierają do mnie z wielu stron apele, jak również rekomendacje ze strony organizacji społecznych w tym zakresie. Zakładam jednak, że będę musiał się niebawem określić. Jeszcze raz chciałbym więc podkreślić, że te zmiany kadrowe, jakie zaszły, nie miały żadnego związku z polityką. Obie osoby deklarowały chęć odejścia na emeryturę, a ja w swoich decyzjach muszę patrzeć przez pryzmat ciągłości pracy.
- Z tego co wiem Eugeniusz Żak chciał odejść, ale dopiero w czerwcu?
- Zgadza się, ale na tym stanowisku też nie mogłem pozwolić sobie na coś takiego, aby tej zmiany dokonać w połowie roku. Oczywiście pani Aletorowicz i pan Żak odejdą po wykorzystaniu urlopu i po okresie wypowiedzenia, ale do momentu odejścia są pracownikami urzędu.
- Ale czy z perspektywy czasu nie uważa pan, że z wiceprezydentem Żakiem można było się pożegnać w inny sposób? Jeżeli chciał odejść w czerwcu, to może trzeba było mu to umożliwić?
- Przecież i tak odejdzie w czerwcu. Jeżeli jednak ta zmiana zaszłaby w czerwcu, to mogło to by się źle odbić na przedsięwzięciach, zwłaszcza inwestycyjnych, które musimy w tym roku zrealizować. Poza tym przygotowanie przyszłorocznego budżetu muszę przeprowadzić z osobami, które wykazują pełne zaangażowanie w te zadania, które są w dalszej perspektywie, a nie tylko na horyzoncie mającym kres w czerwcu. Stąd też z całym aparatem wykonawczym muszę realizować tegoroczne przedsięwzięcia. Odpowiadamy też przed Radą Miasta i mieszkańcami za to, co będziemy programować na rok 2011. Przy realizacji tego wszystkiego muszę być sprawny już teraz, a nie od czerwca. W takim przypadku bylibyśmy już na starcie spóźnieni.
- Dziękuję za rozmowę.
NIE JESTEM POZBAWIONY OBAW
Z Piotrem Prabuckim, kandydatem na skarbnika miasta, rozmawia Piotr Pielecki.
- Dlaczego zdecydował się pan przyjąć propozycje prezydenta o kandydowaniu-ubieganiu się o stanowisko skarbnika miasta?
- Wiem, iż Pan Prezydent rozmawiał z kilkoma osobami. Dlaczego dokonał takiego wyboru należy Jego zapytać. W ubiegłą niedzielę, w moim parafialnym kościele, usłyszałem określenie życia jako ,,stałej wędrówki, skąd?, dokąd?”. Być może przyjdzie mi w tej wędrówce wrócić po prawie 25 latach do pracy w samorządzie miejskim. Wyborem Prezydenta jestem zaskoczony, ale i bardzo ją cenię. Jestem świadomy skali problemów, z którymi być może, będę musiał się zmierzyć i skalę odpowiedzialności.
Dlaczego przyjąłem propozycję Prezydenta? Wierzę iż przy rzetelnej współpracy z wieloma osobami, a Radą Miasta w szczególności, jest realna szansa na poprawę stanu finansów miasta. Nie jestem też pozbawiony obaw i trosk oraz stresów. Wielu przyjaciół mówi mi, że to normalne i ,,zdrowe” objawy. Mam nadzieję iż mają rację.
- Jakie według pana stoją przed miastem w najbliższym czasie problemy związane z potrzebami finansowymi miasta i realizacją budżetu?
- Trochę za szybko na takie pytanie. Znam te problemy z pozycji radnego, bo nim jestem. Ewentualna zmiana obowiązków i czas na analizy, zapoznanie się z dokumentami będzie podstawą do odpowiedzi na to pytanie. Jedno co jest pewne - nowa ustawa o finansach publicznych obliguje do innego niż poprzednio traktowania polityki budżetowej. Nowe zasady są bardzo ,,twarde” ale i bardziej czytelne. Mój pogląd na politykę budżetową jest od kilku lat znany i raczej zgodny z aktualnymi regułami.
- Jakie według pana powinny zajść zmiany w funkcjonowaniu tego co szeroko możemy określić finansami miasta (czego to miasto potrzebuje)?
- Na tą odpowiedź jest za wcześnie. Po pierwsze. Proszę pamiętać, iż budżet samorządowy przedkłada Prezydent. To on ustala priorytety i zasady podziału dochodów i wydatków. Po drugie. Ostateczny kształt budżetu uchwala Rada Miasta. Każdy ma swoje uprawnienia i kompetencje. Skarbnik ma najmniej uprawnień przy tworzeniu budżetu i w ,,nagrodę” bardzo dużo odpowiedzialności. Podobnie ma się sytuacja w czasie realizacji budżetu.
- Dziękuję za rozmowę.