W poniedziałek rano, mieszkańcy Tczewa, którzy wybierali się do pracy do Gdańska i korzystali z usług PKP, przeżyli kolejny szok – część pociągów odwołano a te, które kursowały docierały do celu podróży z dużym opóźnieniem.
Woda z topniejącego śniegu i padającego deszczu uszkodziła część torowiska na jednym z odcinków pomiędzy Zajączkowem a Pszczółkami. Powstała wyrwa w nasypie na odcinku około pięciu metrów. Kursowanie pociągów po podmytym torze zagrażało bezpieczeństwu podróżnych, dlatego też kierownictwo PKP zdecydowało o wstrzymaniu ruchu niektórych składów. Te, które wyjechały zgodnie z rozkładem jazdy poruszały się na zagrożonym odcinku po jednym torze – wahadłowo w obu kierunkach. Taki sposób pokonywania podmytego torowiska spowodował duże opóźnienia w ruchu a to było przyczyną spóźnienia się do pracy wielu mieszkańców grodu Sambora. Niektórym podróżnym „puszczały” nerwy, inni nic sobie z tego nie robili, jeszcze inni zawracali do domu odkładając podróż do Gdańska na inny dzień.
- A to ci dopiero sensacja – mówi poirytowany pasażer pociągu dalekobieżnego relacji Warszawa – Gdynia, który już ponad 30 minut stoi na stacji w Tczewie. – Pracowników kolei wszystko zaskakuje, nawet topniejący zimą śnieg. Podczas prac modernizacyjnych na torach trzeba wykonać pewne roboty, by nie dochodziło do podobnej sytuacji. To zwykła bezmyślność i partactwo.
- Topniejący śnieg pod koniec zimy zaskoczył pracowników wykonujących prace modernizacyjne, dobre sobie – śmieje się jeden z podróżnych, który wybierał się do Gdańska, ale po usłyszeniu informacji o odwołaniu części pociągów zrezygnował z tego pomysłu. – Powinien się tym zająć prokurator. Dość już partactwa, które naraża życie i zdrowie podróżnych.
- Dzisiaj podmyte tory a wczoraj i przedwczoraj, co? – pyta straszy jegomość stojący w kolejce do kasy po bilet na przejazd. – Wczoraj jechałem do Gdyni i opóźnienie wynosiło 2 godziny. Jaki był tego powód,? Czy wczoraj też torowisko zostało podmyte, bo nie słyszałem, by coś na ten temat mówiono? To, co się dzieje na kolei to zwykły skandal.
Awaria na torowisku została usunięta w poniedziałek po południu. Przywrócono już normalny ruch pociągów zgodnie z rozkładem jazdy. Tylko, czy aby na pewno kursują one zgodnie z rozkładem? Wystarczy udać się na dworzec PKP i posłuchać zapowiedzi kolejnych składów, które powinny odjeżdżać ze stacji Tczew. Co jakiś czas słychać zapowiedź typu: przyjedzie z około 20 minutowym opóźnieniem; przybędzie z około 10 minutowym opóźnieniem itp.