W poniedziałek 30 sierpnia na swoje miejsce wróciła wieżyczka tczewskiego magistratu, którą ekipy remontowe zdemontowały w czerwcu br. ze względu na fatalny stan techniczny. Zgodnie z zaleceniami miejskiego konserwatora zabytków, nowa wieża nie mogła odbiegać wyglądem od pierwowzoru.
W sobotnie popołudnie około godz. 12.55 na skrzyżowaniu ulic Pelplińskiej i Pomorskiej, które jest jednym z najbardziej niebezpiecznych i nie lubianych przez kierowców, doszło do tragicznego wypadku.
Z poseł PiS, Danielą Chrapkiewicz, rozmawia Piotr Pielecki.
- Czym według pani Poseł jest rodzina?
- Dla mnie rodzina to najistotniejsza wartość społeczna i nie ma nic ważniejszego.
- Czy według pani bieda może być powodem odbierania rodzicom dzieci i umieszczania ich w domach dziecka lub rodzinach zastępczych?
- Absolutnie bieda nie może być powodem zabierania dzieci rodzicom. Jest wiele rodzin biednych i kochających się. Tak samo nie może być powodem odbieranie dzieci rodzinom, które nie radzą sobie emocjonalnie, natomiast są to rodziny, gdzie jest miłość. Mówię tutaj o tzw. rodzinach nie zaradnych życiowo. Takim ludziom jest potrzebne wsparcie pomocy społecznej: psychologów, pedagogów szkolnych. Takim rodzinom na całym świecie pomaga się w sposób zorganizowany. Pracownik socjalny nie powinien mieć całkowitej władzy odbierania takim rodzinom dzieci. Innym tematem są rodziny patologiczne, gdzie istnieje alkoholizm, narkomania i przemoc zarówno ta fizyczna, jak i psychiczna oraz coraz częstsze molestowanie seksualne. Myślę tutaj przede wszystkim o przemocy stosowanej w stosunku do dzieci, bicie czy znęcanie się psychiczne, o czym świadczą zarówno doniesienia medialne jak i opinie specjalistów. W momencie, gdy dziecko jest bite i maltretowane powinniśmy się zastanowić jak tę rodzinę uleczyć. Patologią taką jak alkoholizm, narkomania, przemoc fizyczna oraz molestowanie jest to choroba całej rodziny a nie osoby, która ją stosuje. Problem dotyczy w moim mniemaniu terapii rodzinnej, w której brać powinna udział żona, dzieci i człowiek, który tą przemoc stosował. Tutaj powinien przede wszystkim zadziałać rygorystycznie sąd rodzinny, który ma w ręku instrumenty prawa. W takim przypadku zawsze trzeba chronić poszkodowanego, a nie sprawcę.
- Czy mamy, bądź tworzymy program pomocy rodzinie oparty na ideach chrześcijaństwa, duchu wolnej humanistycznej Europy, czy raczej zbliżamy się do modelu rodem z ideologii faszystowskiej, gdzie słabszy pozbawiony jest praw podmiotowych?
- Ja ujęłabym to inaczej. Wszystko, co złe bierzemy z zachodu i to jest chyba podstawowy błąd, ponieważ zachód z pewnych pomysłów dawno się wycofał, a my dalej w to brniemy. Trzeba pamiętać, że dziecko nawet z takiej rodziny patologicznej kocha swoich rodziców. Zabieranie w sposób administracyjny dzieci jest to zawłaszczanie elementarnych praw przysługujących rodzinie. Przysłowiowy klaps, czy zwrócenie uwagi, że robi coś źle nie jest ani przemocą fizyczną ani psychiczną. Tu się kłania przysłowie - czego Jan nie nauczył się za młodu, tego Jan na starość nie będzie umiał. Czytając ustawę o zmianie ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie można odnieść wrażenie, że to państwo powinno wychowywać dziecko od urodzenia aż do ukończenia osiemnastego roku życia, co jest zupełnym absurdem. Trzeba rozróżnić rodziny dysfunkcyjne, czyli biedne i nie zaradne od tych destrukcyjnych, gdzie ewidentnie istnieje patologia. Tutaj chciałabym zaznaczyć, że dotyczy to wszystkich rodzin gdyż, bogactwo nie świadczy o szczęściu i rodzinie. Może istnieć rodzina biedna i kochająca się, a może istnieć rodzina bogata, gdzie nie ma miłości.
- Mamy mały przyrost naturalny w naszym kraju, czy takie działania polegające na dużej ingerencji w sprawy rodziny nie spowodują jeszcze bardziej zmniejszenia liczby urodzeń, a w efekcie kryzysu nie tylko rodziny, ale i państwa? (ZUS dzisiaj ma poważne problemy budżetowe, gdyż nie ma komu pracować na obecne emerytury i renty a co będzie za parę lat)
- Na pewno, jeżeli w brutalny sposób ingerować będziemy w prawo rodziny to może mieć wpływ na przyrost naturalny w Polsce. Dla mnie rodzina jest świętością, którą trzeba chronić. Należy stworzyć takie środki zapobiegawcze, aby tych ludzi wyprowadzić na normalne tory.
- Czy przeniesienie dziecka z rodziny biologicznej do rodziny zastępczej, czy domu dziecka to nie jest administracyjne załatwienie sprawy przez pracownika socjalnego?
- Pracownicy socjalni będą się na swój sposób czuli rozgrzeszeni nie mogąc wykorzystać możliwości, jakie daje im obecne prawo i organizacje poza rządowe. Z nowej ustawy wynika jeszcze jedno zagrożenie, głownie dla rodziców, ponieważ zarówno dzieci jak i młodzież będą mogli doskonale manipulować sytuacją rodzinną i trzeba się zastanowić, jakie mogą być tego konsekwencje. Rola rodzica jest wychować dziecko, pokazać mu dobre i złe strony życia, rolą szkoły jest uczyć, lekarza leczyć a rola pomocy społecznej jest pomoc tym, którzy tej pomocy potrzebują. Sąd rodzinny jest ostatecznością, gdy dochodzi do maltretowania dziecka zarówno fizycznego czy psychicznego. Jeżeli w Polsce jest 8% rodzin typowo patologicznych to ilość instytucji, która zajmuje się tymi rodzinami jest wystarczająca, aby pomóc egzekwować prawa.
Dziecko w domu dziecka to koszt 3, 5 tys. zł. miesięcznie. W rodzinie zastępczej około 1800zł. Pomoc dla rodziny w formie 1 tys. zł. na dziecko na pewno pomoże rodzicom. Będzie to z korzyścią dla rodziny, dziecka i Budżetu Państwa.
Można zadać sobie pytanie czy odbieranie dzieci rodzinom biologicznych świadczy o sile państwa czy raczej jego słabości.
Takie samo pytanie można odnieś do pracowników socjalnych, kuratorów i sędziów w Starogardzie zajmujących się sprawą państwa Grażyny i Władysława oraz ich ośmioletniej córki Ewy, którzy mówią ,że rodzice dziewczynki nie współpracowali, nie chcieli przyjąć pomocy a może to bardziej wykształceni i światli ludzie nie potrafili przekonać prostych zwykłych biednych ludzi (niepatologicznych) o szczerości i słuszności swoich działań tak aby zmotywować ich do większego działania w celu osiągnięcia powszechnie uznanego wzorca rodziny.
Niestety jest tak, że dzieci najczęściej odbierane są rodzinom biednym, nie wykształconym bo te nie potrafią się bronić, gdyż od wieków obowiązuje stara zasada, że „nieznajomość prawa szkodzi”.