Pokój za wszelką cenę!

Pokój za wszelką cenę!

To pierwsze spotkanie w tym roku. W ubiegłym wiele się wydarzyło. Część rzeczy dobrych i szlachetnych, ale wiele też było zła, podłości, nieuctwa i rzeczy wcześniej nie do wyobrażenia. Na koniec złożę Państwu rytualne życzenia, ale niech one Państwa nie zwiodą, bo to już nad naszym „horyzontem błyska się i słychać szczęk żelaza”.

Jest podróż, od której minęło już ponad dziesięć miesięcy, a ona wciąż do mnie wraca. To podróż zaciemnionym pociągiem do smutnego, wielkiego miasta, w którym parlament otaczają zasieki, przy bramach poustawiano posterunki z ciężkim sprzętem wojskowym, a w oknach zamiast żaluzji są worki z piaskiem. 
Kiedy w tym przygnębiającym miejscu rozpoczęły się obrady, niemal natychmiast zaskowyczał alarm, a my pospiesznie udaliśmy się do podziemi i nie mogliśmy słyszeć, co usłyszeliśmy jeszcze tej samej nocy – salw obrony przeciwlotniczej. 
Wszystko działo się w stolicy kraju, do którego nie wjeżdża się przekraczając Odrę. To nie był Berlin, Bruksela ani nawet Budapeszt.
Ta podróż wraca za każdym razem, kiedy słyszę samozadowolenie w głosie niektórych polityków, którzy każą nam szukać przyjaciół wśród tych, którzy codziennie wzbudzają strach, sieją zniszczenie, mordują i porywają dzieci, na których powrót, cierpiąc niewyobrażalne katusze czekają ich matki. Dlaczego to robią? Dlaczego wielu im na to pozwala? Nie rozumieją, że leżymy w miejscy, w którym osamotnienie jest wyrokiem. Nie słyszeli o rozbiorach, wojnach, wielu nieudanych powstaniach utopionych w morzu polskiej krwi? Słyszeli tylko o jedynym skutecznym? 

Przecież ci sami panowie wycierają sobie gęby słowami o honorze, tradycji, dumie. Przecież w jakimś kiczowatym performansie nadużywają narodowych symboli, a to zniekształcając godło w kibicowskim uniesieniu, a to odgrywając rolę kierownika rozbiórki stołu. Czyżby zapomnieli, że byli wychowywani w etosie postawy Józefa Becka uosabiającego wszystko czym jest Polska, o której tyle paplają bez umiaru. Czyżby nieuważnie słuchali swoich nauczycieli historii? Czyżby nie wierzyli we własne przemowy? A może niczego nie rozumieją?
Przypominam zatem wszystkim, którzy puszą się podczas przemówień i pokrzykują bojowo z bezpiecznych, komfortowych trybuny w bogatych jak nigdy dotąd miastach naszej Ojczyzny oraz tym, którzy traktują wszystko jak transakcję, dla których liczy się tylko „deal”.  Wszystkim, którzy nie muszą schodzić ze strachem do piwnicy, którym nie ukradziono dzieci przypominam słynne słowa wypowiedziane w Sejmie 5 maja 1939 roku, a będące odpowiedzią na żądania Hitlera: „My w Polsce nie znamy pojęcia pokoju za wszelką cenę. Jest jedna tylko rzecz w życiu ludzi, narodów i państw, która jest bezcenna: tą rzeczą jest honor”. Nie ma tam słowa o spokoju, kasie, znudzeniu, zmęczeniu czy symetryzmie.
Nie jesteście dumni - nasi gieroje pokrzykujący na słabszych, że tak bardzo wzięli sobie do serca nasi sąsiedzi słowa dawnego piłsudczyka i dzisiaj odpowiadają Putinowi, jak wtedy my odpowiedzieliśmy Hitlerowi?

To bardzo niebezpieczne, kiedy mówi się o tych, którzy walczą stosując się do polskiego etosu odwagi i poświęcenia, że solidarność z nimi to naiwność, a komfort okupanta można uzyskać upodleniem i kapitulacją ofiary. To już dawno nie jest niebezpieczne tylko dla umęczonych, ale dzielnych matek czekających na uprowadzone dziewczynki i chłopców. To zapowiedź podobnego losu dla wielu innych dzieci, w tym tych mówiących językiem obowiązującym przy Krakowskim Przedmieściu w Warszawie.
Ten barbarzyński najeźdźca chce żebyśmy byli naiwni, zmęczeni i niekonsekwentni, a najlepiej tchórzliwi. Wie, że go nie pokochamy, dlatego robi wszystko, żebyśmy znienawidzili tych, których morduje. To też przecież wszyscy powinniśmy dobrze znać, z czasów, kiedy my byliśmy niezłomni.

No to jeszcze jedno wstydliwe przypomnienie dla tych, którzy nie rozumieją, że historia to taka nauka, która sprawdza czy czegoś się nauczyliśmy. Ile pał trzeba mieć w dzienniczku z historii i jak być nieodpowiedzialnym, żeby nie pamiętać, że kiedy Hitler i Stalin szykowali się do napaści, na Polskę, na Zachodzie mówiło się o tym, że: „trzeba myśleć pragmatycznie”, „obie strony mają swoje racje”, „nie możemy ryzykować większej wojny”, „sprawa jest złożona i skomplikowana”. Kiedy już mordowali i podbijali nasz kraj współczucie wyrażało się brakiem działania, a Polskę opisywano jako tragiczną, bohaterską, ale przegraną. 
Jeżeli analogia wydaje się komuś nieczytelna to jest po prostu nieukiem, a może jeszcze czymś gorszym.
Na koniec szanowni Państwo – Panie i Panowie, Rodaczki i Rodacy. Przypominam, a w naszych stronach sprawa dotyczy niemal każdej rodziny – za zachodnią granicą nasi wujkowie i ciocie, kuzyni i kuzynki, nasze dzieci i rodzice stanowią jedną z największych grup narodowych. Więc może to oni stanowią zagrożenie? Może to ma na myśli Pierwszy Zuch, że może to oni podjudzają w NATO i Unii Europejskiej przeciwko spadkobiercom Piasta Kołodzieja? Może to ich mamy się bać? Miliona Rodaków, którzy nie przed bombami, ale za lepszym życiem, karierą, pieniędzmi i korzystając z wolności przekroczyli Odrę, a teraz co roku przysyłają swoim rodzinom kilka miliardów złotych rocznie? 
Tutaj postawię kropkę i z całego serca życzę Państwu zdrowia oczywiście. Bezpieczeństwa, dobrobytu, ale też odwagi i tolerancji. Chciałbym, żeby kolejny rok był takim, w którym nie będzie się trzeba wstydzić zaniechań, martwić brakiem logiki, odwracać wzroku, zatykać uszu. Żeby spotykało nas tyle dobra, ile sami będziemy starali się dać innym, a jeśli spotka nas go więcej, żeby nie zmuszano nas do wdzięczności. No i oczywiście: „Nie dajcie się zgnębić sukinsynom!”, jak napisała pewna Margaret z dalekiej Kanady.
patrykgabriel.pl

Galeria

Zdjęcie 1
Zdjęcie 2

Kategorie